W Przemyślu od lat nie było samorządowych żłobków. Rząd przeznacza jednak ogromne pieniądze na wsparcie kobiet, które chcą łączyć macierzyństwo z pracą zawodową. Miasto sięgnie po dostępne na ten cel środki. O tym rozmawialiśmy z zastępcą prezydenta Przemyśla, Krzysztofem Majcherem.
– Zakładamy żłobek – informuje nas Krzysztof Majcher. – Będzie mieć dwa oddziały. Jeden oddział powstanie przy Przedszkolu nr 2 na ulicy Głowackiego, drugi – przy Przedszkolu nr 16 na Prądzyńskiego. Łącznie będzie tam 35 miejsc dla dzieci.
– Samorząd od lat nie prowadził żłobków…
– To prawda. Rozszerzamy jednak naszą ofertę. W ten sposób, nie ukrywam, damy też pracę naszym nauczycielom. To ważne w sytuacji, gdy mamy niż demograficzny, gdy maleje liczba oddziałów przedszkolnych. W tym roku szkolnym jest ich 40, jeszcze w zeszłym było 46. Jeśli tylko nauczyciele z dwóch wspomnianych przedszkoli będę chcieli uzupełnić godziny pracy, to znajdą angaż w żłobku. Jest to więc ukłon i w stronę rodziców, którzy szukają opieki dla swoich najmłodszych dzieci, i w stronę naszych pracowników.
– Może to faktycznie jakiś pomysł, by zamiast likwidować przedszkola, rozwijać w nich opiekę nad najmłodszymi dziećmi?
– Robimy to. W żłobku mamy dzieci w wieku od 6 miesięcy do 2,5 roku, w przedszkolu – od 2,5 do 6 lat. Nie ukrywam, że chcemy by dziecko, które wejdzie do tego naszego systemu – publicznego, samorządowego – już w nim zostało.
– Czyli to też pomysł na to, by docelowo więcej dzieci korzystało z przedszkoli samorządowych, mniej – z przedszkoli prywatnych?
– Tak, chcemy większego przywiązania naszych mieszkańców do oferty samorządowej. Zresztą nie tylko naszych mieszkańców, bo kilkanaście procent dzieci w przedszkolach prowadzonych przez miasto to dzieci z okolicznych gmin. Liczymy, że żłobki okażą się atrakcyjne także dla rodzin spoza Przemyśla.
– No i przy okazji możecie uzyskać rządowe dofinansowanie na prace remontowe związane z powstaniem nowych oddziałów żłobkowych.
– Złożyliśmy wnioski o dofinansowanie prac remontowo-adaptacyjno-wyposażeniowych w obu przedszkolach, przy Głowackiego i Prądzyńskiego. Trzeba tam zmienić logistykę przestrzeni, sale nieco inaczej urządzić, inaczej parkingi, place zabaw i wejścia, które nie powinny się krzyżować. Może być tam jednak wspólna kuchnia, intendentka może być ta sama. Formalnie spadną więc koszty utrzymania przedszkoli, bo część środków będzie pochodzić z finansowania żłobka.
– Miasto, które nie prowadzi żłobków, i tak ponosi ich koszty…
– Tak, płacimy 1500 zł na każde dziecko w żłobku, w związku z tym chcemy, by te pieniądze zostały u nas, chcemy łożyć na własne żłobki, a nie wyprowadzać je do zewnętrznych podmiotów.
– Na jakim etapie jest teraz ta inwestycja?
– Uruchomiliśmy proces projektowy, gdyż musimy zaadaptować część przedszkoli na nowe potrzeby, przeprojektować przestrzeń. Mamy też promesę przyznania środków. Będziemy realizowali remonty – i to szybko, bo czasu nie ma zbyt wiele.
– Po tych dwóch nowych oddziałach żłobkowych powstaną kolejne?
– Na razie nie ma takich planów. Zobaczymy jakie będzie zainteresowanie. Jeśli ten pomysł wypali to oczywiście będziemy starali się o dofinansowanie na powstanie kolejnych oddziałów żłobkowych.
– Dziękuję za rozmowę!






