Tryb ciemny Światła tryb

Zapisz się do naszego Newslletera!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś Politykę prywatności and Warunki Użytkowania
Obserwuj nas
Obserwuj nas

Zapisz się do naszego Newslletera!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś Politykę prywatności and Warunki Użytkowania

Ekspert: Rozwiązania na moście Siwca niezgodne z przepisami

Pytanie, jakie zadał nam Marcin Hyła, ekspert od infrastruktury rowerowej, gdy zapytaliśmy go o to, czy nowe rozwiązanie komunikacyjne na moście im. Ryszarda Swica jest zgodne ze sztuką

Nowy ciąg pieszo-rowerowy na moście im. Ryszarda Siwca wzbudził spore kontrowersje wśród mieszkańców miasta. Okazuje się, że… – Nie spełnia warunku 2,5 metra minimalnej szerokości wolnej od przeszkód – twierdzi Marcin Hyła, ekspert od infrastruktury rowerowej. To prawdopodobnie wina nowego sposobu instalacji barierek, które odgradzają jezdnię od ciągu pieszo rowerowego.

tekst: and, współpraca Grzegorz Baltazar Kajdrowicz

Przepisy prawa, jeśli chodzi o projektowanie ciągów pieszo-rowerowych (CPR), są bardzo klarowne. Reguluje je Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 24 czerwca 2022 r. w sprawie przepisów techniczno-budowlanych dotyczących dróg publicznych:

Autopromocja

Szerokość drogi dla pieszych i rowerów powinna być nie mniejsza niż 3,00 m. Dopuszcza się szerokość nie mniejszą niż 2,50 m w trudnych warunkach albo na moście lub wiadukcie

Mamy most, ale jak zmierzyć te 2,5 metra szerokości? Zanim dokonamy pomiaru, prosimy o instrukcje Marcina Hyłę. To jeden z najbardziej cenionych ekspertów od rozwiązań w zakresie infrastruktury rowerowej, mający nawet swój biogram w Wikipedii. Ceni, a przynajmniej cenił go także nasz magistrat. W 2006 roku Urząd Miejski w Przemyślu zlecił mu bowiem opracowanie jedynego dotąd kompleksowego opracowania możliwych dróg rowerowych w mieście (Robert Choma z niego nie korzystał, schował je do szuflady).

Marcin Hyła wskazał nam punkty graniczne. Ponieważ przepisy mówią o tym, że szerokość CPR to nie przestrzeń między jedną barierką a drugą, lecz powierzchnia „wolna od przeszkód”, to należy dokonać pomiaru w sposób wskazany na zdjęciu powyżej.

Ruszamy na most

Zmierzyliśmy oba ciągi pieszo-rowerowe. Rezultat? I po jednej i po drugiej stronie mostu szerokość to 244-245 cm, do wymaganej przepisami prawa szerokości brakuje 5-6 cm. Niedużo, ale w praktyce oznacza to, że ciągi pieszo-rowerowe – przy tak zamontowanych barierkach – są nielegalne!

Sprawdziliśmy też dokumentację projektową mostu – tzw. program funkcjonalno-użytkowy (PFU) i decyzje projektowe. Zdarza się bowiem, że projekty – z powodu „trudnych warunków” – mają zgody na odstępstwo. Tu jednak takich zgód nie odnajdujemy…

Skąd pojawił się takie problem? Prawdopodobnie wynika on ze sposobu konstrukcji barierek odgradzających chodnik od jezdni. Przed remontem wyglądały one tak:

Nie miały wówczas zamontowanej u podstawy płytki i przykręconych do niej śrub, wzmacniających ich stabilność. Te elementy pojawiły się już po remoncie i prawdopodobnie to one sprawiły, ze do wymaganej prawem szerokości brakuje kilku centymetrów.

Nie wiemy, czy w tym przypadku błąd popełnił wykonawca, decydując się na inny sposób montażu barierek, czy też do błędu doszło jeszcze na etapie przygotowywania dokumentacji przetargowej. Jedno jest pewne – w obecnej sytuacji oba ciągi pieszo-rowerowe nie spełniają wymogu minimalnej szerokości, regulowanego Rozporządzeniem Ministra Infrastrukury.

Rozwiązanie idealne dla rowerzystów?

Ten błąd w praktyce oznacza, że rowerzysta może… legalnie poruszać się i jezdnią, i chodnikiem. Może więc – gdy tak mu wygodniej lub gdy niezbyt bezpiecznie czuje się wśród aut – wjechać zgodnie z oznakowaniem na pas dla pieszych (w tym przypadku podpowiadają mu to zarówno znaki, jak i rozwiązania techniczne). Może też poruszać się jezdnią i spowalniać ruch aut.

W tym drugim przypadku, w sytuacji gdyby policja chciała nałożyć na niego mandat, powinien odmówić mandatu i wytłumaczyć, że ciąg pieszo-rowerowy jest rozwiązaniem nielegalnym. Z uwagi na brak wymaganej prawem szerokości – rozwiązaniem także niebezpiecznym dla pieszych i samych rowerzystów.

– Gdyby policjant lub policjantka upierali się przy nałożeniu mandatu, należy skorzystać z prawa do odmowy jego przyjęcia i rozstrzygnięcia przed sądem – radzi prawnik, z którym konsultujemy temat. – Ponieważ przepisy prawa i opinie ekspertów w tej sytuacji są dość klarowne, sąd powinien rozstrzygnąć sprawę na korzyść obywatela – dodaje.

Póki co sytuacja na samym moście im. Ryszarda Siwca wydaje się więc dla rowerzystów idealna – mogą dowolnie wybierać sposób poruszania się po moście. W zależności od natężenia ruchu i poczucia własnego bezpieczeństwa jechać jezdnią lub CPR. Przynajmniej do momentu, gdy Zarząd Dróg Miejskich nie rozwiąże problemu poprzez likwidację barierek lub przesunięcie ich o 5-6 cm w stronę jezdni (po obu stronach jest przestrzeń, by to właśnie zrobić).

Nieco gorzej jest jednak tuż przed mostem i tuż za mostem. Zjazdy z ciągów pieszo-rowerowych, a więc sposób w jaki możemy ponownie włączyć się do ruchu na jezdni, nie są bezpieczne:

Są też niezgodne z prawem, bo § 44 ust. 1 wspomnianego już Rozporządzenia Ministra Infrastruktury brzmi:

§ 44. 1. Nie dopuszcza się projektowania bezpośrednich wyjazdów z jezdni na drogę dla pieszych i rowerów oraz wjazdów na jezdnię z drogi dla pieszych i rowerów.”

Marcin Hyła: – Moim zdaniem to trochę kretyński przepis. Ale jednak przepis, który obowiązuje… Oznakowania pionowego jeszcze nie widać, ale oznakowanie poziome wskazuje, że na moście mamy drogę dla rowerów i pieszych, mamy też łącznie dwa wjazdy i dwa zjazdy. W tym stanie prawnym to rozwiązanie niezgodne z przepisami.

Komentarz

Wątpliwości prawne to jedno. Ale najważniejszym problemem jest w tym przypadku sam fakt rozpoczynania budowy infrastruktury dla rowerów od tego właśnie miejsca.

Kierowcom, którzy nie rozumieją istoty tego problemu i bagatelizują utyskiwania rowerzystów, proponujemy zamknąć oczy i wyobrazić sobie taką sytuację: Miasto z pompą oddaje most na Sanie, na wysokości osiedla Kmiecie. Ale wcześniej nie dokonuje ani remontu, ani przebudowy prowadzącej do mostu ulicy Rzecznej, zaś po drugiej stronie Sanu każe nam dojechać do ulicy Sanockiej istniejącą drogą gruntową przy boiskach Polonii…

Byłyby hymny pochwalne na rzecz władz miasta, czy raczej pukanie się w głowę i zastanawianie się, jak można było oddać most do użytku bez przebudowy lub wykonania dróg po obu stronach rzeki? Z perspektywy rowerzystów dokładnie z taką sytuacją mamy tu do czynienia.

Zapisz się do naszego Newslletera!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś Politykę prywatności and Warunki Użytkowania
Pokaż komentarze (3) Pokaż komentarze (3)
  1. Jak już w całym mieście robią krawężniki o chorej wysokości, 20 cm, 30 cm nawet, to czemu tam takich nie zrobili i nie wywalili tych barierek w cholerę?

  2. Ups. Jechałam tamtędy dzisiaj. Po tych paru dniach śniegu, soli, pracy plugów śnieżnych, tych pożal się Boże sierżant ów, prawie nie widać. Chyba kredą były namalowane. Prowizorka.

  3. Jest jeszcze jedno rozwiązanie obok wspomnianych w tekście, czyli zmiana oznaczenia – postawić znak C-16 (droga dla pieszych) z dodatkową tabliczką „Dopuszczony ruch rowerów”. To się stosuje w innych miastach, a zmiana polega wtedy na tym, że można się poruszać rowerem zarówno po jezdni, jak i po chodniku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzednia wiadomość

Przypadek, w którym rodzice i przedszkola... wygrały

Następny Post

MZK tonie w długach. Prezydent nie odpowiada na propozycję, która trwale poprawiłaby finanse spółki

Autopromocja