Tryb ciemny Światła tryb

Zapisz się do naszego Newslletera!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś Politykę prywatności and Warunki Użytkowania
Obserwuj nas
Obserwuj nas

Zapisz się do naszego Newslletera!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś Politykę prywatności and Warunki Użytkowania

Środowisko sportowe reaguje. „To krzywdząca krytyka!”

Mecz SRS Przemyśl - UKS SMS Wybicki Kielce (34:35), listopad 2025. Na zdjęciu Maciej Kubisztal, fot.: and

Nasz tekst o finansowaniu sportu w Przemyślu wzbudził żywą reakcję środowiska… Głos zabrało aż ośmiu przedstawicieli klubów sportowych naszego miasta. Wszyscy stanęli murem za przewodniczącym Rady Miejskiej Marcinem Kowalskim, podkreślając jego bezpośrednią pomoc oraz działania skutkujące wyraźnym wzrostem dotacji na sport w naszym mieście.

Władze miasta sukcesywnie zwiększają środki na działalność klubów sportowych, od 120 tys. zł (słownie: stu dwudziestu tysięcy złotych) w roku 2019 do 1 mln 340 tys. w roku 2025. W 2026 nastąpi kolejne zwiększenie tej kwoty – zauważa Krzysztof Sugier, prowadzący klub „UKS Tempo 5”. Dodaje też:

Dla zainteresowanych rozwojem sportu w naszym mieście nie jest tajemnicą , że „motorem” napędowym w zwiększaniu puli na sport w imieniu Rady Miasta jest jej przewodniczący – Marcin Kowalski, za co mu dziękuję w imieniu lekkoatletów przemyskich. 

Autopromocja

Podobne głosy płyną z niemal wszystkich stron. Nasz tekst, zwracający uwagę na kilkukrotnie mniejszy poziom finansowania sportu w Przemyślu, w porównaniu do innych miast podobnej wielkości, nie spodobał się też osobom związanym z piłką nożną, siatkówką, piłką ręczną, czy z zespołami koszykarzy i koszykarek. Robert Gierlach, szkolący siatkarki w UKS „15” w Przemyślu:

To jest krzywdząca krytyka! Marcin Kowalski od początku w Radzie Miejskiej był i jest realnym wsparciem dla sportu. Jego zasługa to nie tylko pomoc doraźna (sprzęt, wsparcie finansowe w kryzysie), ale przede wszystkim duży wpływ na dostrzeżenie realnych potrzeb zarówno klubów seniorskich, jak i – co najważniejsze – klubów młodzieżowych. Dzięki jego pracy sport jest dziś lepiej dofinansowany i bardziej stabilny. Czas docenić człowieka, który realnie działa na rzecz lokalnej społeczności!

Kamil Kowalski, prezes stowarzyszenia „CZUWAJ WIARO” będącego spadkobiercą tradycji nieistniejącego już Kolejowego Klubu Sportowego „Czuwaj”, dodaje:

Trzeba się cieszyć, że coś w mieście ruszyło, są coraz większe pieniądze na sport z budżetu, gdzie jeszcze parę lat temu nie była to nawet polowa tej kwoty. Marcin Kowalski, jak i niektórzy radni, od zawsze wspierają sport w mieście, bo wiedzą że trzeba aktywizować młodzież, a zespoły seniorskie są dla nich punktem odniesienia, do którego dążą. Szkoda, że niestety na każdym kroku neguje się wszystko, co się u nas w mieście robi.

W wywołanej naszym tekstem debacie wziął udział też – posługując się oficjalnym profilem – Miejski Klub Sportowy „Polonia” Przemyśl:

Jako Klub Polonia Przemyśl chcemy wyrazić naszą szczerą wdzięczność Miastu Przemyśl oraz wszystkim prywatnym sponsorom za każde wsparcie i zaangażowanie w rozwój lokalnego sportu. W 2019 roku otrzymaliśmy dofinansowanie od miasta w wysokości 12 tys. zł (!!!), a w kolejnych latach kwota ta była sukcesywnie zwiększana. Dziś jest to już ponad 80 tys. zł, co świadczy o realnej, rosnącej trosce o sport w naszym mieście.

Klub podkreślił też, że współpraca z prezydentem miasta, przewodniczącym Rady Miejskiej i wszystkimi radnymi układa się bardzo dobrze. W swoim wpisie dodał, że dzięki ich wsparciu jest w stanie stabilnie i skutecznie iść do przodu oraz podkreślił, zwracając się do mnie – do autora tekstu, że:

Zarzuty przedstawione wcześniej przez Pana nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Pan Prezydent oraz Pan Przewodniczący wspierają cały przemyski sport, a nie tylko jedną konkretną drużynę. Firma „Texom” jest także jednym ze sponsorów Polonii Przemyśl i proszę uwierzyć, że to właśnie m.in. dzięki ich wsparciu wróciliśmy na boiska czwartej ligi!

Przedstawiciele klubu wyrazili też swoje zaniepokojenie:

Kto po takim artykule szkalującym daną firmę będzie chciał zainwestować w przemyski sport?

Głos zabrał też przedstawiciel klubu koszykarek UKS Basket Go Przemyśl, Grzegorz Gorzelnik:

Kiedy zaczynaliśmy treningi z drużyną Basket Go Przemyśl w 2014 roku, wsparcie miasta było bardzo symboliczne. Dotacje na cały sezon wystarczały nam… na pokrycie kosztów jednego wyjazdu do Lublina. Taka sytuacja trwała przez kilka sezonów! Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Od kilku lat możemy liczyć na uczciwe, przejrzyste zasady przyznawania dotacji dla wszystkich klubów sportowych. To ogromna zmiana, za którą stoi m.in. Pan Marcin Kowalski. Dziękujemy!

Na nasz tekst zareagował też Krzysztof Młot, prezes UKS Gimbasket 2 Przemyśl, podkreślając zaangażowanie Marcina Kowalskiego w rozwój całego sportu w Przemyślu:

Jako osoba prywatna wspiera nie tylko klub Eurobus ale wszystkie przemyskie kluby, adekwatnie do poziomu rozgrywek ligowych. W imieniu swoim i całego klubu UKS Basket 15 dziękuję Ci Marcinie za za wszystko co robisz dla dobra przemyskiego Sportu.

W wywołanej przez nas debacie na temat finansowania sportu, głos zabrał też Robert Skawiński, prezes SRS Przemyśl, klubu szkolącego piłkarzy ręcznych i mającego zespół seniorów w I lidze grupie D (trzeci poziom rozgrywkowy w Polsce):

Z Panem Marcinem Kowalskim spotykaliśmy się w ciągu ostatnich kilku lat co najmniej kilkadziesiąt razy. Interesował się sytuacją klubu, jego potrzebami i planami. „Przegadaliśmy” wiele godzin w miłej i merytorycznej atmosferze. Widać było, że bardzo chce i szuka rozwiązań, które poprawią jakość przemyskiego sportu. Mogliśmy i wciąż możemy liczyć na jego wsparcie jako osoby prywatnej – za co serdecznie dziękujemy. Pan Mariusz Franków jest w naszej ocenie wielkim przyjacielem sportu i filantropem. Jego pomoc jest nie do przecenienia i nic więcej dodawać nie trzeba.

Na ten akurat wpis ktoś zareagował i zapytał „co wynikło z tych wszystkich spotkań i rozmów w miłej i merytorycznej atmosferze, jeśli w ciągu ostatnich lat sytuacja klubu tylko się pogarsza, i nawet taki kilkakrotnie mniejszy Przeworsk ma wielokrotnie lepszą drużynę i podstawy do funkcjonowania, a w Przemyślu dofinansowanie piłki ręcznej zostało zmniejszone?”. Odpowiedzi już jednak nie było.

Bardzo wyczerpująco ustosunkował się natomiast do naszego tekstu Daniel Puchalski, trener II-ligowych Niedźwiadków Przemyśl, szkoleniowiec mistrzów Polski juniorów z 2018 roku. Oczywiście, jak wszyscy wyżej wymienieni trenerzy i prezesi klubów dostrzegł filantropię i wsparcie przewodniczącego Rady Miejskiej:

Gdy rok temu doszliśmy do ściany i Podkarpacki Okręgowy Związek Koszykówki – z powodu zaległości – dał nam szlaban na kredytowanie obsługi sędziowskich meczy, to Marcin Kowalski, prywatnym przelewem na konto Stowarzyszenia, uratował nas przed zbieraniem do kapelusza od rodziców, by zagrać mecze młodzieży w pierwszych miesiącach tego roku. Nic nie jest tylko czarne i tylko białe.

Ale też zauważył, że problemy przemyskiego sportu tak naprawdę leżą dziś gdzie indziej, niż w finansach. Czyli w demografii:

Liczba dzieci spada dramatycznie. Walczymy dziś o dzieci, których zwyczajnie brakuje. Od mojego pierwszego naboru w 2007 roku, mamy ponad połowę chłopców w roczniku mniej! Gdyby miał powstać tylko jeden zespół w roczniku piłki nożnej, ręcznej, koszykówki, do tego grupa lekkoatletów, to 1/3 urodzonych w Przemyślu chłopaków byłaby sportowcami.

Daniel Puchalski zauważył też wyraźny wzrost wydatków miasta na szkolenie młodzieży, który przekłada się na fakt, że obecnie mamy w Przemyślu najwięcej klas sportowych w historii koszykówki. Kluczowe jest tu właśnie wsparcie miasta:

To jest fundament naszej pracy i naszych sukcesów. To jest nasz pierwszy sezon, gdy wszystkie mecze młodzieżowe jeździmy oficjalnym transportem, gdy rodzice nie muszą wozić chłopaków na mecze. Nikt nie zbiera u nas składek na funkcjonowanie zespołów, mamy opłaconych wszystkich sędziów, zakupiony nowy sprzęt ze środków klubu, na koniec grudnia będziemy bez żadnych zobowiązań wobec internatu za pobyt naszych zawodników. Wiem, że to wydaje się oczywistą podstawą, ale nigdy wcześniej tak nie mieliśmy. Biorąc pod uwagę że rok temu, o tej samej porze funkcjonowaliśmy tylko z poczucia obowiązku wobec naszych wychowanków, to duża różnica.

Daniel Puchalski dodał też, że nie jest fanem futsalu, ale jest pod wrażeniem i ma ogrom szacunku dla Eurobusu, do tego, z jaką pasją i determinacją Mariusz Franków zbudował świetnie wyglądający klub Texom Eurobus:

Trzymam kciuki za medal, ale mimo że jest to dyscyplina kilkukrotnie tańsza niż koszykówka, tego też nie utrzymamy bez pieniędzy zewnętrznych. Rozumiem z Twojego artykułu, że sponsor odejdzie jak skończy zarabiać w Przemyślu. Bardzo możliwe, więc tym bardziej życzę Im medalu, niech ci kibice sportu mają choć na chwilę poczucie sukcesu, bo tak po ludzku, jest to zrozumiałe. 

Szkoleniowiec „Niedźwiadków” przytomnie zauważył też, że 600 tys. zł dotacji, jaką otrzymuje klub fustalu, wystarczyłoby jedynie na solidny, ligowy zespół koszykarzy na… trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Zarysował również – w tym właśnie kontekście – perspektywę na przyszłość koszykówki w Przemyślu:

Bez takich prezentów jak ten od Artura Lewandowskiego, nie mamy najmniejszych szans na budowę zespołu seniorskiego. Koszykówka kosztuje straszne pieniądze, nierealne w Przemyślu. Awansowaliśmy do I ligi bo mieliśmy wystarczająco dużo przemyskich wychowanków, ale sens był tylko i wyłącznie dzięki pojawieniu się Artura w Przemyślu. Konsultowałem swoją ocenę z Krzyśkiem Młotem, czy mając 600 tysięcy jakie dostał Eurobus podejmie się gry w I lidze? Roześmiał się jak się domyślasz, za 600 tys możemy zbudować zespół seniorów który utrzyma się w II lidze. Tylko po co? Czy to zaspokoi ambicje sportowe kibiców w Przemyślu? W II lidze chcemy grać gdy mamy swoich wychowanków, dla których jest to szansa na edukację, bez wyjazdu z Przemyśla. Celem było utrzymanie w II lidze rok temu, by nasi chłopcy nie musieli zmieniać szkoły w klasie maturalnej jak Bruno Chalicki który potrzebował już teraz I ligi. Jaką widzę dla nas przyszłość (dla nas, bo myślę też o pracy Krzyśka Młota)? Jeśli będziemy mieć roczniki wyrastające w liceum ponad rozgrywki młodzieżowe, to pomożemy im awansować do takiej młodzieżowej II ligi, jak nie, róbmy swoje z młodzieżą”.

I to być może jest jedynie słuszne podejście w sytuacji, z jaką mamy do czynienia w Przemyślu.

Doceniam oczywiście realny, wielokrotny wzrost nakładów na finansowanie sportu młodzieżowego. Ale mimo większości głosów w stylu „Jest super, jest super więc o co Ci chodzi” (cytując piosenkę T.Love) podtrzymuję przesłanie, które niósł mój wcześniejszy tekst. Przesłanie, którym chciałem wywołać debatę na temat finansowania sportu… Ponieważ mam wrażenie, że przekaz nie bardzo trafił jednak do środowiska sportowego w Przemyślu, to może doprecyzuję:

Mamy dziś w naszym kraju trzy dominujące modele finansowania zawodowych drużyn sportowych. Taki jak w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie miasto finansuje seniorskie drużyny ogłaszając konkursy na promocję Ostrowa – w ten sposób rozdziela blisko 10 mln zł rocznie na seniorski sport. Taki jak w Tychach, gdzie należąca do miasta spółka zarządza zarówno halą i lodowiskiem, jak i zawodowymi zespołami ekstraklasy hokeja, I ligi koszykówki i I ligi piłki nożnej (co w praktyce też oznacza dotowanie zawodowego sportu w większości z budżetu miasta, sumą ok. 20 milionów złotych rocznie). I taki model jak w Przemyślu, gdzie prezydent liczy, że zawodowy sport będą finansować prywatni sponsorzy. Co w praktyce oznacza, że:

  • albo sport na poziomie seniorskim ma wymiar głównie amatorski
  • albo przeistacza się w model rosyjski, gdzie sport finansuje nowa oligarchia, która zarabia na prywatyzacji zadań samorządów, przetargach publicznych czy mało przejrzystych układach z władzą (obserwuję ten model choćby w Białymstoku, gdzie z jednej strony mamy np. filantropa wspierającego Jagiellonię, z drugiej strony Rada Miasta w 2024 roku zmieniła plan zagospodarowania przestrzennego należących do niego działek – zmieniła przeznaczenie gruntów po przenoszącej się za miasto fabryce sklejek na grunty pod zabudowę wielorodzinną mieszkaniową, na czym szef rady nadzorczej Jagiellonii zarobi wiele milionów złotych).

Wbrew pozorom nie jesteśmy aż tak biedni, by wybierać ten trzeci model. W mojej opinii Przemyśl stać na finansowanie seniorskiego sportu z pieniędzy publicznych – żyjemy w najmniej zadłużonym mieście na prawach powiatu, co wielokrotnie podkreśla prezydent Wojciech Bakun. Nie musimy więc wybierać modelu typowego raczej dla Rosji niż bardziej cywilizowanych miejsc w Europie.

Andrzej Orzechowski

Zapisz się do naszego Newslletera!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś Politykę prywatności and Warunki Użytkowania
Pokaż komentarze (1) Pokaż komentarze (1)
  1. Dobry artykuł, obrona obecnego systemu dotacji przez najbardziej zainteresowanych zrozumiała, lepiej nie drażnić tego który daje, bo może przestać dawać. Ale problem rozwoju i finansowania naszego sportu wart jeszcze kilku artykułów. 👍

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzednia wiadomość

Wojna z "Pograniczem". Jak tłumiono krytykę prasową

Następny Post

Radni przeciw przywilejom. "Nieuczciwi i nie biedni"

Autopromocja