Nadzwyczajna Sesja Rady Miejskiej, poświęcona propozycji bezpłatnego parkowania aut przez osoby niepełnosprawne poza tzw. niebieskim kopertami, znów przerwana. Radni wrócą do tematu 12 stycznia 2026 roku.
Dyskusja nad projektem, pod którym podpisało się siedmioro radnych opozycji, trwała tym razem nie 6 lecz ponad 100 minut. Ostatecznie na stole leżały dwie opcje:
- przyjęcie projektu złożonego przez grupę radnych wraz z poprawką, ograniczającą czas bezpłatnego parkowania do 2,5 godzin, oraz:
- zupełnie nowy projekt ZDM, częściowo zbieżny z przedstawionymi dzień wcześniej, na Komisji Gospodarki Miejskiej, propozycjami magistratu.
Trzecia propozycja, zakładająca zwiększenie tzw. niebieskich kopert z ok. 7 do ok. 8,5 procent miejsc w płatnej strefie parkowania, chyba już definitywnie upadła. Radni zauważyli bowiem, że zmniejszyłoby to ogólną, powszechnie dostępną liczbę miejsc do parkowania, a oczywistym jest, że takie rzeczy w Przemyślu wydarzyć się nie mogą…
Żadne decyzje nie zapadły
W środowy wieczór radni nie zdecydowali się jednak na przyjęcie żadnej z dwóch wspomnianych opcji. Wobec wątpliwości, czy pospieszne procedowanie nowej uchwały byłoby zgodne ze sztuką (a więc: czy uchwała nie zostałaby uchylona przez wojewodę), Przewodniczący Rady zarządził kolejną przerwę w obradach. Tym razem do 12 stycznia przyszłego roku.
Dlaczego pomysł udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami tak późno wróci na obrady? Bo wcześniej radni będą zajmować się głównie budżetem miasta na 2026 rok.
Godzinę po sesji radni informowali, że w tym temacie zapadł konsensus – na dłuższą przerwę w obradach zgodziły się wszystkie kluby w Radzie Miejskiej. Anna Grad Mizgała, szefowa klubu radnych Koalicji Obywatelskich wyjaśniła:
To da nam czas, aby przygotować zmiany w sposób właściwy i z pożytkiem dla użytkowników strefy płatnego parkowania, tak by nie spowodować zmniejszenia rotacji miejsc parkingowych.
Zanim zapadła ta decyzja trwała jednak ożywiona, chwilowo mocno burzliwa dyskusja, w której m.in.:
- przewodniczący Rady Miejskiej nie chciał dokończyć kawału i nie wyjaśnił niestety radnym „dlaczego baca nie poszedł na poprawiny?”
- zastępca prezydenta Bartłomiej Barszczak zarzucił jednemu z przewodniczących rad osiedli, że okłamuje Radę
- Maciej Kamiński zwracał się do Roberta Bala: „Proszę nie pukać się w głowę! A może niech się Pan puka…”
- Wyraźnie wzburzony uwagami pod swoim adresem wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Robert Bal alarmował, że radny Maciej Kamiński opuszcza salę obrad i oburzał się:
Ten to już całkiem odjechany!
Zanim opiszemy jednak, jak radni wzajemnie wyprowadzali się z równowagi, dodajmy z kronikarskiego obowiązku, że na początku dość szeroko odnoszono się do wtorkowego posiedzenia Komisji Gospodarki Miejskiej.
„Nieuczciwi i nie biedni”?
Anna Grad Mizgała już w pierwszych minutach sesji, podkreśliła, że według niej na wspomnianym posiedzeniu padło wiele nieakceptowalnych słów:– Niebieska karta to przywilej? Niebieską kartę można sobie załatwić? Osoby niepełnosprawne nie są biedne?
Po czym cierpliwie tłumaczyła, że mówienie o jakichś przywilejach to absurd:
Żadna z osób z niepełnosprawnością nie obudziła się rano i nie stwierdziła: „Okej, od dzisiaj będę niepełnosprawny, bo mogę dostać niebieską kartę i będę mieć parkowanie za free”. Niepełnosprawnym jest się od urodzenia lub w wyniku choroby albo wypadku. To nie jest los na loterii, który się wygrywa. Nikt z nas – a sama jestem osobą słabosłyszącą – nie chciał dla siebie takiego losu.
Dodała też, że rolą radnych jest empatyczne wspieranie osób z niepełnosprawnością w codziennym funkcjonowaniu. Tym są właśnie niebieskie koperty, zwykle położone w pobliżu wejść do budynków użyteczności publicznej, które pomagają w codziennym funkcjonowaniu. To włączające wspieranie tych osób.
Odniosła się również do głosów, jakoby łatwo było zdobyć kartę parkingową dla osób z niepełnosprawnością. – Nie załatwia się tej karty ot tak. Pozwalają na to tylko cztery rodzaje schorzeń: neurologiczne, znaczne ograniczenie narządów ruchu, choroby wzroku, choroby układu krążeniowo-oddechowego. Trzeba mieć znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności.
Anna Grad Mizgała podkreśliła też, że podnoszenie kwestii zamożności osób z niepełnosprawnością nie ma tu nic do rzeczy:
Niepełnosprawność nie wybiera, dotyka wszystkich. Używanie wczoraj sformułowań typu „To nie są osoby biedne” było dla mnie skandalem.
Radni koalicji bronili się, że nie tak zapamiętali wtorkowe posiedzenie. – Mam wrażenie, że byliśmy na dwóch różnych zebraniach Komisji – broniła wcześniejszej debaty Monika Jaworska. Wtórował jej też Robert Bal. Podkreślał, że nie oskarżał (o nadużywanie kart) osób niepełnosprawnych, lecz… członków ich rodzin i opiekunów.
Robert Bal oskarża też radnych
Chwilę później wiceprzewodniczący Rady Miejskiej podzielił się z kolegami i koleżankami z Rady opowieściami swoich wyborców: – Mam sygnały, że wśród osób, które nielegalnie korzystają z kart parkingowych dla osób z niepełnosprawnościami, są także miejscy radni – wypalił w pewnym momencie.
– Którzy, którzy? Konkrety! – słychać było głosy oburzenia z sali
– Nie wiem którzy! – odpowiadał od razu radny Bal.
– Proszę powiedzieć, kto, a nie rzucać bezpodstawne oskarżenia, bo ktoś coś gdzieś słyszał. To niepoważne – zauważył w swoim wystąpieniu Maciej Kamiński.
Podobne głosy płynęły później też od innych radnych. Robert Bal czuł się więc nieco osaczony… Gestykulował i atakował.
Spięcie za spięciem
Radnemu Ryszardowi Kulejowi wiceprzewodniczący Rady zarzucił tupet, bo ten śmiał oskarżyć radnych koalicji o niechęć do konsultowania przedstawionych poprawek z autorami inicjatywy uchwałodawczej.
Zaczęło się od słów, że… – Wczorajsze posiedzenie wyglądało jak ustawka – mówił Ryszard Kulej (Nowa Lewica). – Radny Bal zadaje pytania dyrektorowi Cieleckiemu. Dyrektor Cielecki z pamięci cytuje wszystkie dane i sypie z rękawa rozwiązaniami obowiązującymi w innych miastach. Wiceprezydent Barszczak wychodzi z konstruktywną propozycją, tyle że jeden z przewodniczących rad osiedli znał ją już dwie godziny przez posiedzeniem Komisji, a nas – radnych podpisanych pod inicjatywą uchwałodawczą – nikt nigdzie nie zapraszał, o niczym nie informował – stwierdził Ryszard Kulej. I dodał, że w tej sytuacji trudno stwierdzić, by proprezydencka większość w Radzie Miejskiej miała wolę wypracowania kompromisu, uwzględniającego głos wszystkich radnych.
Robert Bal oburzył się na te słowa. Zarzucił Kulejowi tupet. Tłumaczył, że w tej sytuacji to radni podpisani pod projektem uchwały nie wykazali chęci znalezienia kompromisu. Zanim przedstawili swój projekt uchwały powinni bowiem uzbroić się w dane i skonsultować zmiany z władzami miasta i Zarządem Dróg Miejskich.
Na te słowa z kolei zareagował radny Janusz Zapotocki, przypominając, że radni mają określone w Statucie uprawnienia, takie jak inicjatywa uchwałodawcza grupy minimum pięciu radnych. I mają święte prawo z nich korzystać. Nie muszą posłusznie konsultować każdego pomysłu z władzami miasta: – Siedzi Pan już w tej Radzie kilkanaście lat więc powinien Pan wiedzieć, że to my, nie prezydent, jesteśmy organem stanowiącym lokalne prawo – zwrócił się do wiceprzewodniczącego Bala.
Skąd wzięła się inicjatywa radnych?
W toku gorącej dyskusji dowiedzieliśmy się m.in. tego, skąd pojawiła się inicjatywa zmiany uchwały z marca 2025 roku. Za pomysłem, jak się okazało, stał Przewodniczący Rady Osiedla Rycerskie Jerzy Giec. Wywołany do odpowiedzi stwierdził, że problem pojawił się w momencie, gdy Straż Miejska zaczęła mocniej egzekwować przepisy prawa i karać mandatami osoby z niepełnosprawnością. Sam padł tego ofiarą.
– Dostałem mandat za brak opłaty parkingowej, bo w sytuacji gdy niebieska koperta była w większości zajęta, zostawiłem auto częściowo na ogólnodostępnym miejscu parkingowym, a częściowo – dwoma kołami – na niebieskiej kopercie. Nie uiściłem opłaty, bo nigdy nie zdarzyło mi się, ani w Przemyślu ani w Rzeszowie, by ktoś w tej sytuacji – w sytuacji braku miejsca na niebieskiej kopercie – karał osobę niepełnosprawną mandatem – opowiadał Jerzy Giec. Dodał, że oczywiście rozumie sytuację, bo przepisy są takie, jakie są. Ale w sytuacji gdy osobom zatrudnionym w ZDM brakuje empatii i twardo egzekwują prawo, to należy te przepisy zmienić.
W tym momencie głos zabrał zastępca prezydenta Bartłomiej Barszczak, który zwrócił się do Jerzego Gieca: – Panie Przewodniczący, proszę nie kłamać. Nie było tak, jak Pan mówi – że auto dwoma kołami stało na miejscu dla osoby niepełnosprawnej. Są zdjęcia, stanął Pan obok, należało uiścić opłatę parkingową!
Przewodniczący Giec nie zdążył już odnieść się do tych słów. Po tym nastąpiła bowiem tylko opisana wcześniej wymiana ciosów między Maciejem Kamińskim a Robertem Balem. A następnie głos radnej Moniki Jaworskiej:
Błagam Was, skończmy tę dyskusję!
Chwilę później przewodniczący Rady Miejskiej ogłosił 10-minutową przerwę, w trakcie której radni uzgodnili kolejne odroczenie procedowania zmian w uchwale o płatnej strefie parkingowej, tym razem do 12 stycznia 2026 roku.
Kawału nie dokończył, więc my dokończymy:
– Dlaczego baca nie poszedł na poprawiny?
– Bo już na weselu zrobił poprawkę… na podłodze!






