Przed nami jedyny taki dzień w roku. Dzień, w którym dość wiernie rekonstruujemy zwyczaje naszych przodków w czasach przedchrześcijańskich: życie w stadnej, wielopokoleniowej rodzinie, duchy zmarłych przodków, szacunek do ziemi i płodów rolnych.
Mało kto wie, że niemal każdy z najbardziej popularnych zwyczajów świątecznych wywodzi się z czasów pogańskich… Chrześcijaństwo – nie mogąc ich wykorzenić z kultury ludowej – wtórnie je jednak zinterpretowało.
Święta pełne prasłowiańskich obrzędów
Świetnym przykładem nowego nadawania znaczeń jest zwyczaj pozostawiania pustego miejsca przy stole – dla zbłąkanego przybysza czy osoby potrzebującej naszego wsparcia. „Gość w dom, Bóg w dom”? Nie bardzo. W istocie wcale nie chodziło o przybysza, lecz o duchy przodków.
– To, co rzeczywiście przyświecało naszym przodkom, gdy zostawiali puste miejsce przy stole, wiązało się z przekonaniem, że Wigilia miała charakter uczty zaduszkowej – mówi nam dr Artur Gaweł, etnograf specjalizujący się w badaniu srarych wierzeń i zwyczajów. – Wierzono, że do wieczerzy zasiadają nie tylko żyjący domownicy, ale także dusze zmarłych przodków. I właśnie dla nich pozostawiano to symboliczne wolne miejsce.
To w dużym stopniu tłumaczy też… obfitość wigilijnego stołu. W czasach przedchrześcijańskich wszystkie potrawy obowiązkowo zostawiano na stole przez całą noc wigilijną, by dusze mogły się nimi posilić. Wierzono, że w ten sposób zyskuje się ich przychylność na nadchodzący rok – skoro zostały ugoszczone i dobrze przyjęte, odwdzięczą się domownikom pomyślnością.
Artur Gaweł przytacza jeszcze jeden, bardzo charakterystyczny zwyczaj, który dziś interpretujemy zupełnie inaczej niż nasi przodkowie: sianko wigilijne na stole. – Obecnie tłumaczymy je jako nawiązanie do narodzin Jezusa w betlejemskiej stajence. Tymczasem, gdy sięgniemy do źródeł historycznych, przeczytamy, jak jeszcze kilkaset lat temu księża z ambon nawoływali, by nie kultywować tego „pogańskiego” i „wstrętnego” zwyczaju rozkładania siana na stole. W dawnych wierzeniach wszystko, co znalazło się na wigilijnym stole, zyskiwało niezwykłą moc – miało przekazywać zdrowie i bogactwo. Także sianko rozkładano po to, by później nakarmić nim zwierzęta gospodarskie. Wierzono, że dzięki temu będą zdrowe, płodne i dobrze się rozmnożą. I to właśnie było sednem tego zwyczaju. Dzisiejsza interpretacja ma już wyraźnie chrześcijański charakter.
Zwierzęta i ludzki głos
Przekonanie, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem jest także echem przedchrześcijańskich wierzeń. Według spisanych przez etnografów opowieści ludowych nie była to jednak dobra wróżba. Dr Artur Gaweł: – Gospodarz, który podsłuchał rozmowę zwierząt, na przykład wołów w oborze – dowiadywał się w ten sposób, że wkrótce umrze. I rzeczywiście, w tych opowieściach ludowych często tak się właśnie dzieje. Nic dziwnego, że gospodarze woleli nie podsłuchiwać. Lepiej było sobie źle nie wróżyć.
Polskie święta czerpią też bogato z innych kultur. Przykładem takiego „zapożyczenia” jest np. choinka. Nie jest to rodzimy zwyczaj rodzimy. Przywędrował do nas z Alzacji, z pogranicza Francji i Niemiec. Sama symbolika zielonej gałązki była u nas jednak już wcześniej doskonale znana: – Zieleń oznaczała życie, mimo trwającej zimy. Jodła, sosna czy jemioła pozostają zielone nawet wtedy, gdy wokół panuje mróz. Wierzono więc, że kryje się w nich moc życia i płodności, która na wiosnę znów się odrodzi. Przyniesienie gałązki czy drzewka do domu miało symbolicznie wprowadzać tę życiodajną energię do naszych domów – tłumaczy dr Artur Gaweł.
Szacunek do ziemi i płodów
Co ciekawe wiele starych zwyczajów świątecznych lepiej przetrwało wśród katolików obrządku grekokatolickiego i wśród prawosławnych, niż w rodzinach wyznania rzymskokatolickiego. – Jako etnograf mogę powiedzieć, że na wschodzie regionu, zwłaszcza na wschodnim Podlasiu, wśród ludności prawosławnej znacznie dłużej zachowały się te dawne, przedchrześcijańskie elementy – mówi Gaweł.
Jednym z takich elementów jest Snop Wigilijny. – Snop symbolizuje dostatek, obfitość. Według wierzeń ludowych miał zapewnić urodzaj. Główną troską naszych przodków był bowiem niedostatek żywności i głód. Starano się więc wykonać wszystkie wróżby, które miały zapewnić powodzenie przez cały rok – tłumaczy nam Gaweł. – Jeszcze do niedawna był często spotykany. Dziś ma już raczej formę symboliczną – kilku źdźbeł słomy, koniecznie z kłosami pełnymi ziarna.
Warto zauważyć, że wszystkie te przedchrześcijańskie zwyczaje, w ich pierwotnej interpretacji, układają się w spójną całość. Symbolizują głęboką więź człowieka z ziemią, jej plonami – wszystko miało głęboki sens i jest ze sobą logicznie powiązane. Dlatego chrześcijaństwo ostatecznie porzuciło walkę z pogańskimi zwyczajami. Poddało je jednak wtórnej interpretacji, nadając im nowe znaczenia.






