Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej wygrał w Sądzie Pracy ze swoim byłym pracodawcą, Krajową Szkołą Skarbowości. Zgodnie z prawomocnym już wyrokiem, Bal powinien wrócić na stanowisko kierownika przemyskiej filii KSS. 22 grudnia 2025 roku zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie.
Ta historia zaczyna się 13 grudnia 2023 roku. Koalicja PO, PSL, Polski 2050 i Lewicy przejmuje władzę w kraju. Dla partyjnych nominatów związanych z PiS, którzy znaleźli się w wielu instytucjach i spółkach skarbu państwa, oznacza to początek karuzeli kadrowej i utratę dobrze płatnych stanowisk. I tak np. w czerwcu 2024 roku traci pracę Robert Choma, były prezydent Przemyśla. Musi on pożegnać się z funkcją wiceprezesa PGNiG Termika w Przemyślu. Jeszcze wcześniej, bo już w styczniu, następują zmiany w Krajowej Szkole Skarbowości.
Bal zwolniony dyscyplinarnie?
9 stycznia 2024 r. odwołana zostaje dyrektor KSS Ewa Giersztof-Czajka. Dzień później zastępuje ją Iwona Mróz, a 23 stycznia – blisko dwa lata temu – nowa dyrektor KSS żegna się z Robertem Balem. Bal (wówczas także przewodniczący Rady Miejskiej) sprawował funkcję kierownika przemyskiej filii Krajowej Szkoły Skarbowości od 2017 roku. Po rozpadzie postawionego później w stan likwidacji stowarzyszenia Regia Civitas związał się bowiem z PiS i – podobnie jak Robert Choma – dzięki PiSowi znalazł dobrze płatną posadę.
Zimą 2024 roku gruchnęła w Przemyślu wieść, że Robert Bal został z filii KSS zwolniony dyscyplinarnie. Lokalny tygodnik „Życie Podkarpackie” zapytał o tę kwestię dyrekcję KAS. Ta jednak ani nie potwierdziła, ani nie zaprzeczyła tym informacjom. „Odpowiedź była tak okrągła, tak typowo urzędnicza, że nie warto jej nawet przytaczać” – przypomina w dzisiejszym wydaniu „Życia Podkarpackiego” Mariusz Godos.
Dziś to już bez znaczenia, bo Robert Bal – związany z KSS umową o pracę – skorzystał ze swoich uprawnień i odwołał się do Sądu Pracy. 8 maja 2024 roku sąd – zabezpieczając powództwo – nakazał Krajowej Szkole Skarbowości przywrócenie Bala na stanowisko kierownika filii. KSS nie wykonała tego nakazu, nie dopuściła go do wykonywania obowiązków służbowych. Czekała na prawomocny wyrok.
Decyzja w rękach… radnych
Batalia sądowa trwała długo, aż w końcu – 22 grudnia 2025 roku – zapadło rozstrzygnięcie. Sąd prawomocnie już zdecydował o przywróceniu Roberta Bala na dawną, sprawowaną blisko siedem lat funkcję, na dotychczasowych warunkach pracy i płacy. Oznacza to więc, że musi otrzymać on pełne wynagrodzenie za czas (ponad 23 miesiące), w którym de facto nie pracował.
30 grudnia Krajowa Szkoła Skarbowości zwróciła się do Rady Miejskiej o zgodę na rozwiązanie z nim stosunku pracy. To formalny wymóg – radni chronieni są przed wyrzuceniem z pracy mocniej niż zwykli obywatele. Rada Miejska w Przemyślu prawdopodobnie rozpatrzy ten wniosek już za kilkanaście dni, 26 stycznia – na swoim najbliższym posiedzeniu. Czy wyrazi zgodę na wypowiedzenie przez KAS stosunku pracy wiceprzewodniczącemu Rady? Mało prawdopodobne, bo Bal jest w klubie PiS i tym samym – od października 2024 roku – w koalicji rządzącej miastem.
Ale nawet jeśli większość radnych uznałaby interes podatnika i nie chciałaby, by KAS jeszcze dłużej płaciła Balowi za bezczynność (filia KSS w Przemyślu z końcem stycznia ulegnie likwidacji), to Robert Bal i tak zarobi za cały okres pozostawania bez pracy blisko 278 tys. zł.
Przywilej radnego koalicji
Jak to wyliczyliśmy? Z oświadczenia majątkowego Bala za 2023 rok wynika, że w filii KSS zarabiał 10 186,57 zł miesięcznie. Jeśli KAS skutecznie wypowie mu umowę o pracę z przysługującym w tej sytuacji trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia, to Robert Bal oficjalnie straci pracę 30 kwietnia 2026 roku (choć w praktyce stracił ją 23 stycznia 2024 roku). To znaczy, że otrzyma wynagrodzenie za 27 miesięcy i 8 dni, w których nie świadczył pracy, ale – zgodnie z wyrokiem sądu – był jednak formalnie zatrudniony w filii KSS na wcześniej obowiązujących warunkach.
Wychodzi z tego suma 277 665 zł. I to nie koniec. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że Robert Bal – od dłuższego już czasu wiernie i lojalnie wspierający prezydenta Bakuna – otrzyma ochronę kolegów z koalicyjnych klubów PiS i Wspólnie dla Przemyśla. Dzięki temu będzie formalnie zatrudniony w KSS dłużej niż do końca kwietnia. Tym samym otrzyma blisko 10,2 tys. zł miesięcznie za każdy miesiąc zwłoki w wyrażeniu przez Radę Miejską zgody na rozwiązanie stosunku pracy. Kto za to zapłaci? Cytując kultowy teks Barei:
A pracownicy przemyskiej filii Krajowej Szkoły Skarbowości w tym czasie zostaną na lodzie… Z dniem 31 stycznia kończą się im bowiem trzymiesięczne okresy wypowiedzenia a mieszcząca się w Pałacu Lubomirskich filia KSS kończy swój blisko dziewięcioletni żywot.
Przyczyny likwidacji filii
Postawienie w stan likwidacji tej szkoły w październiku i listopadzie zeszłego roku wzbudziło spore emocje. Przemyscy radni i Sejmik Województwa Podkarpackiego podjęli nawet stosowne rezolucje, sprzeciwiające się tej decyzji. Podkreślali, że decyzja o likwidacji akurat tej filii – położonej blisko polsko-ukraińskiej granicy, blisko czterech dużych przejść granicznych – jest niezrozumiała. Zarzucali nowej dyrektor KSS motywy polityczne.
Krajowa Szkoła Skarbowości wskazywała jednak powody merytoryczne – koszty utrzymania szkoły:
Filia Szkoły w Przemyślu realizowała zadania szkoleniowe w wynajmowanym budynku, co wiązało się z wysokimi kosztami najmu – około 550 tys. złotych rocznie. Suma ta stanowi ok. 40 procent wszystkich kosztów funkcjonowania filii, z wyłączeniem funduszu wynagrodzeń. Działalność pozostałych ośrodków Szkoły nie pochłania tego rodzaju kosztów – filie realizują bowiem swoje zadania w budynkach będących w trwałym zarządzie Szkoły. Zmiana organizacyjna Szkoły uwzględnia konieczność celowego i oszczędnego wydatkowania środków publicznych, a więc dbałości o finanse publiczne.
W listopadzie zapytaliśmy Roberta Bala, czy – w przemyskich warunkach – wynajem pomieszczeń za sumę 550 tys. zł rocznie nie jest jakąś aberracją, czy przypadkiem tego typu koszty faktycznie nie przesądziły o likwidacji szkoły? Robert Bal odpowiedział, że był jedynie kierownikiem fili, więc w jego kompetencjach nie było ustalenie stawek czynszu. Decydowała o tym dyrekcja KSS:
Owszem, uczestniczyłem w rozmowach [na ten temat], ale raczej jako głos doradczy. W trakcie swojej pracy wynegocjowałem zaś obniżenie czynszu, ponieważ wzrastał on z roku na rok o współczynnik inflacyjny, co było zawarte w umowie.
Robert Bal dodał też, że „od 2017 roku filia powiększała sukcesywnie swój metraż, ponieważ wraz z pracownikami rozwijaliśmy ją pod kątem kompetencyjnym, jak również metrażowym, robiąc z niej jedną z ważniejszych pod kątem działalności i kompetencji filii w KSS”. Poinformował, że czynsz obejmował wynajem sal wykładowych, sali informatycznej, biur, stołówki, sali ćwiczeń, magazynu broni, hotelu na 54 miejsca noclegowe, w którym jest 26 pokoi i sala TV.
Nasuwa się oczywiście pytanie, czy w tej sytuacji filia Krajowej Szkoły Skarbowości nie powinna także prowadzić działalności hotelarskiej? Uznajmy jednak, że koszty są merytorycznie uzasadnione. Tym bardziej, że… – Płacąc czynsz, Krajową Szkołę Skarbowości nie interesowały sprawy wymiany dachu, założenia fotowoltaiki, wymiany okien, termomodernizacji czy też inne rzeczy, które są wymagane przy własności budynku – podkreśla Robert Bal.
Nieskuteczna walka o ratowanie filli
Gdy w październiku gruchnęła wieść o likwidacji filii – o tym, że pracę straci tam kilkanaście zatrudnionych na etatach osób, czyniono pewne starania o jej ratowanie.
Obok wspomnianych już rezolucji Sejmiku Województwa Podkarpackiego i Rady Miejskiej w Przemyślu, była m.in. interwencja poselska Marka Rząsy w tej sprawie. Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Finansów, szefa Krajowej Administracji Skarbowej Marcina Łobody jasno wskazała jednak, że powodem likwidacji szkoły są względy finansowe („konieczność celowego i oszczędnego wydatkowania środków publicznych”), a decyzja jest nieodwołalna. Przemyska filia KSS ulegnie likwidacji z dniem 31 stycznia tego roku.







Droga redakcjo, proszę wystąpić do sądu o dostęp do akt sprawy w sądzie pracy. Tam mogą być ciekawe rzeczy bo między powołaniem pani Mróz a odwołaniem pana Bala jest tylko 14 dni i w tym czasie nie było sesji Rady Miejskiej,czyli nie mogło być zogody na jego odwołanie. Prawdopodobnie racja była więc od początku po stronie Bala bo żeby zwolnić z pracy radnego, nawet dyscyplinarnie, trzeba mieć zgodę rady a tu takowej chyba od początku nie było.
Może było tak, że Bal powiedział pani Mróz: „możesz sobie pisać do Rady ale i tak cię spuszczę na drzewo, bo jam jest przewodniczący i mogę nie wpuścić w ogóle tematu na obrady” XD Zresztą nawet jakby wpuścił, to by Kowalski i ekipa go wybroniła. Pani Mróz stwierdziła na to, że wobec takiej postawy ona go od razu spuści na drzewo XD I niech walczy dalej przed sądem pracy. Później zreflektowała się, że to bez sensu bo sprawa przegrana i Bal prędzej czy później wróci do pracy i będzie śmiał się w jej twarz. No więc widząc takiego cwaniaczka myśli sobie: „może i wrócisz ale co najwyżej do filii w Białobrzegach” XD No i zlikwidowała mu filię KAS. Koniec końców Bal wygrał, zarobi kupe hajsu, ale w ten sposób za sprawą prywatnej wojenki przyspawanego do stołka Robercika kilkanaście osób straciło etaty. Nie twierdzę że tak było ale może warto to sprawdzić? Bal jest osobą publiczną, sprawa likwidacji KAS jest publiczna więc może sąd zgodzi się na wgląd do akt tej sprawy?
czyli tak się chłop przyspawał do stołka, wykorzystując pozycję w lokalnej polityce, że aż trzeba było mu ten stołek wraz z całą filią zlikwidować? typ absolutnie bez honoru, jakoś inni potrafią pogodzić się ze zmianą władzy i normalnie odchodzą po przegranej swojej partii w wyborach, bez takich szopek i wcyciągania jeszcze większej kasy za nicnierobienie
Z tekstów w Życiu Przemyskim wynika że nie został zwolniony dyscyplinarnie. Poszedł więc do sądu pracy, żeby wydoić z naszych podatków równowartość mieszkania, bez wykonywania pracy.
Też bym tak chciała no ale nic muszę zaraz harować 9 godzin dziennie na swoje marne 4,5 tysi miesięcznie :/